Pękł napompowany balon. Byliśmy gorsi od rywali. Jan Domarski
o mundialu w Rosji

KATEGORIA: SPORT / 27 czerwca 2018

Rozmowa z Janem Domarskim, bohaterem meczu na Wembley z 1973 roku.

Jan Domarski. Fot. pzpn.pl

- Przegraliśmy na mistrzostwach w Rosji dwa mecze. Nie wyjdziemy z grupy. We czwartek zagramy na pożegnanie z Japonią. Co Pan myśli o występie biało-czerwonych na mundialu w Rosji?

- Rywale pokazali nam miejsce w szeregu. Nie będziemy już chyba patrzeć na światowy rankingu i cieszyć się z tej wysokiej lokaty. Pompowali wokół kadry balon, ale pompowali starym powietrzem. To powietrze uszło. Wyglądało to mało optymistycznie.

- Otoczenie kadry zapewniało nas przecież, że piłkarze są przygotowani należycie do rywalizacji w turnieju. Stąd marzenia o dobrym występie.

- Piłkarze jechali na mistrzostwa do Rosji z wielkimi nadziejami. Wokół kadry zrobił się ogromny szum. Po losowaniu dało się słyszeć głosy "co tam Senegal, co tam Kolumbia czy Japonia. Damy radę". Ci odważniejsi z przekonaniem mówili nawet o dojściu do finału. Zabrakło zwykłej skromności i pokory. To są mistrzostwa świata. Każda drużyna traktuje te rozgrywki szczególnie, każda stara się do nich przygotować najlepiej jak potrafi. U nas był hurra-optymizm, z którego nic nie wyszło.

- Można było odnieść wrażenie, że na tle rywali wyglądaliśmy źle pod względem fizycznym.

- Moje zdanie jest takie, że Senegal i Kolumbia biły nas na głowę pod każdym względem: fizycznym, taktycznym - umiejętnościami czysto piłkarskimi. To rywale byli szybciej przy piłce, wyżej skakali do główki. Jeszcze raz powtórzę - byliśmy gorsi pod każdym względem.

- Skąd nagle te problemy? Przecież w eliminacjach graliśmy dobrze. Nic nie zapowiadało takiej tragedii.

- Nasze problemy biorą się między innymi stąd, że zdecydowana większość zawodników, która pojechała na mistrzostwa nie grała systematycznie w swoich klubach. Oczywiście mamy wyjątki jak choćby Robert Lewandowski. Są w Rosji jednak i tacy, którzy grają rzadko, albo przez ostatnie pół roku bardzo mało, bo np. z rywalizacji wykluczyły ich problemy zdrowotne. Na problem należy popatrzeć szerzej. Mało kto chyba teraz mówi o tym, że poziom piłki nożnej w Polsce się obniżył. Trzeba się zastanowić nad tym jak szkolić - dobrze szkolić młodych chłopaków. Ważne jest też, aby oni później grali w klubach. Znajdowali miejsce w pierwszych drużynach. My natomiast wolimy sprowadzić zagranicznego piłkarza niż dać szansę Polakowi. Dużo jest bowiem takich obcokrajowców, którzy na papierze wyglądają super. Rzeczywistość weryfikuje jednak ich umiejętności.

- Czy czekają nas lata posuchy, jeśli chodzi o zdolnym młodych reprezentantów?

- Na to wygląda. Popatrzmy kogo z młodych zawodników wziął do Rosji Adam Nawałka: Kownackiego, który po 15 minutach meczu z Kolumbią był do wymiany; Linetty, który do tej pory nie zagrał; Bereszyński, który nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.

Rozmawiał Paweł Bialic

  

PORTAL INFORMACJI I OPINII
ADRES: redakcja@czytajrzeszow.pl